Ppłk.dypl. 
Henryk Piątkowski
Kampania wrześniowa
1939 roku
w Polsce

część I

 

 

 

Uwaga : Broszura ta jest dosłownym przedrukiem serii artykułów, 
ogłoszonych w dwutygodniku S.B.S.K.:
„Nasze Drogi" Rocznik 1941.

I. WARUNKI POLITYCZNE.

Kampania wrześniowa, przeprowadzona w 1939 roku w Polsce, zapoczątkowała drugą wojnę światowa. Dla uzyskania więc niezbędnej perspektywy w spojrzeniu na nią, trzeba się cofnąć do zakończenia pierwszej wojny światowej 1914—1918 roku.

Traktat wersalski 1919 roku ustalił granice Polski na zachodzie. Traktat ryski 1921 roku wytyczył je na wschodzie. Pominę tu inne decyzje, związane z ustaleniem granic Polski w paru następnych latach i przejdę od razu do analizy tych granic.

Granica zachodnia

Granica z sąsiadem zachodnim ciągnie się zarówno na zachodzie jak i na północy. Ta północna jej część przebiega wokół Prus Wschodnich, które, mówiąc językiem strategicznym, przeskrzydliły już w czasie pokoju jej przypuszczalny front zachodni i zawisły groźnie na jego tyłach. Odległość ich od stolicy wynosi zaledwie nieco ponad sto kilometrów.

Tak jak od zarania naszej niepodległości Prusy Wschodnie oskrzydlały nas od północy, tak w 20 lat później upadek Czechosłowacji doprowadza do podobnego oskrzydlenia od południa, gdzie praktycznie biorąc, Słowacja stała się rejonem wyjściowym skrajnego południowego skrzydła niemieckiego.

To głębokie dwustronne oskrzydlenie doprowadziło do otoczenia strategicznego Polski już w czasie pokoju.

Do zagadnienia tego powrócę przy omawianiu kierunków operacyjnych w planach wojennych obu przeciwników,

Granica wschodnia

Granica wschodnia była wypadkową wielkich wydarzeń wojny polsko-sowieckiej 1918-—1921 roku. A w szczególności:

— ofensywy kijowskiej Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego — jako wyrazu jego politycznej idei federacyjnej;
— odwrotu wojsk polskich, wykonanego pod parciem ofensywy wojsk sowieckich frontu zachodniego, pod dowództwem Tuchaczewskiego, który realizował „pochód rewolucji" na Zachód. Odwrót zakończono dopiero pod stolica Polski w sierpniu 1920 roku, dzięki szczęśliwemu manewrowi Pierwszego Marszałka Polski, przeprowadzonemu znad Wieprza na skrzydło i tyły Tuchaczewskiego.

Wyrazem politycznym klęski Polski była linia Curzona (Bugu) jako podstawa warunków konferencji w Spaa w roku 1920.

Załamana wyprawa kijowska jest najdalszym zasięgiem odrodzonego oręża polskiego na Wschód. Załamana ofensywa Tuchaczewskiego najdalszym zasięgiem oręża sowieckiego na Zachód.

Operacje polskiego Naczelnego Wodza, a więc bitwa warszawska, która odwróciła katastrofę, a później bitwa niemeńska, która wywalczyła pokój, wytyczyły granicę polsko-sowiecką. Granica ta nie jest już wyrazem idei federacyjnej Józefa Piłsudskiego, który musiał od niej odstąpić po strasznej godzinie próby na przedpolu stolicy i wobec wyczerpania kraju i narodu w obliczu nadciągającej już siódmej zimy wojennej.

Pobity przeciwnik w bitwach warszawskiej i niemeńskiej, ale niezniszczony, mógł jeszcze wojnę przeciągnąć, dlatego warunki pokoju były dość kompromisowe między obydwoma partnerami.

W wyniku tego stanu rzeczy rozcięte zostały Białoruś i Ukraina; później też i Litwa. Po polskiej stronie granicy pozostały ich mniejszości. One to nadały wschodnim połaciom naszego kraju charakter niedostatecznej zwartości politycznej. Ziemie te nie mogły być wystarczającym zapleczem przyszłego frontu zachodniego, którego skrzydła—w warunkach oskrzydlenia niemieckiego—dotykać musiały na północy Grodzieńszczyzny, a na południu Zagłębia Naftowego.

Polska, zawarta między tymi granicami, w porównaniu z oboma potężnymi sąsiadami wschodnim i zachodnim — była państwem małym. Natomiast na północy — w porównaniu z państwami bałtyckimi i na południu z Czechosłowacją i Węgrami—była państwem dużym. Stosownie też do nastawienia indywidualnego, uważano ją, bądź za twór niezdolny do samodzielnego życia, bądź za mocarstwo. Oceny pośrednie były raczej nieczęste.

Sąsiedzi Polski nie od razu odzyskali swoją potęgę, bowiem pierwszych kilkanaście lat życia pokojowego było okresem odzyskiwania równowagi po wstrząsach wojennych. W tym czasie pozycja Polski była względnie korzystna. Natomiast położenie jej pogorszyło się gwałtownie, gdy kolejne piatiletki w Rosji coraz potężniej zaczęły wzmacniać jej siły, a dojście do władzy Hitlera w Niemczech nadało niebywałe tempo rozrostu potencjałowi wojennemu Trzeciej Rzeszy.

Jak zachowała się Polska wobec tego gwałtownego wzrostu sił wojennych obu sąsiadów?

Józef Piłsudski niewątpliwie widział groźbę niemiecką od Zachodu, jednak nie chciał, by Polska jedna tylko brała na siebie cały ciężar łamania dynamizmu niemieckiego, który został wzniecony przez Adolfa Hitlera. Stąd bierze początek propozycja wojny prewencyjnej przeciwko Niemcom w 1933 roku; odrzucona przez Francję, skłania Piłsudskiego do zawarcia paktu nieagresji z Niemcami

Jest to okres, w którym ustala Piłsudski zasadnicze tezy naszej polityki zagranicznej, kontynuowanej później przez Józefa Becka. Tezy te są:

— dobre stosunki z oboma sąsiadami;
— sojusze: z Francją na wypadek wojny na Zachodzie;z Rumunię, na wypadek wojny na Wschodzie;
— „nic o nas bez nas^

Konsekwencją drugiej z tez i logicznym uzupełnieniem propozycji wojny prewencyjnej — była ofiarowana w roku 1936 Francji nasza gotowość do wyciągnięcia konsekwencji z sojuszu polsko-francuskiego w momencie okupacji Nadrenii. Odrzucenie ponowne polskiej propozycji i ogólna niechęć wielkich mocarstw do podjęcia rozprawy z rosnącym dynamizmem niemieckim — skłaniają Polskę znów do wzięcia pod uwagę pierwszej ze swoich tez. W tym czasie Józef Beck kontynuuje cementowanie „muru" z państw, leżących na północ i południe od Polski, a dzielących Rosję i Niemcy. Polska ma być trzonem tego układu. Z tym działaniem Józefa Becka, prowadzonym w kierunku vertykalnym, dysharmonizowała idąca w poprzek polityka francuska, prowadzona w kierunku horyzontalnym poprzez Czechosłowację, Małą Ententę i Rosję. Natomiast dążenia polityki francuskiej harmonizowały z niemiecką akcję, obliczoną na rozsadzenie polskiego muru.

Uregulowanie stosunków z Czechami w ramach polskich też było niemożliwe, gdyż Czechosłowacja widziała sojusznika w Rosji, która dla Polski była w tym czasie takim samym wrogiem, jak Niemcy, ,

Ze wszystkich tez wynikało, iż Polska nie chce połączyć się z jednym z sąsiadów przeciw drugiemu, natomiast, że chce pójść własną niezależną, drogą. Dlatego odrzuciła ona składane jej wielokrotnie niemieckie propozycje wspólnego marszu na Rosję. Droga ta, obrana przez Polskę, kryła w sobie olbrzymie ryzyko na wypadek, gdyby Niemcy doszły do porozumienia z Sowietami. (Możliwość ta groziła Polsce zagładą. Rzeczywistość okazała, że Polska poszła swoją własna niezależną drogą, łącząc się — zgodnie ze swymi tezami podstawowymi — z Francją, z którą odnowiła sojusz, oraz z Anglią, z którą w ostatniej chwili zawiązała sojusz. W praktycznym układzie sił, wobec znikomego stopnia przygotowania do wojny sojuszników, oraz niewykonania przez nich zobowiązań wojskowych — była to droga honoru.

Jednak na dłuższą metę sojusz z Francją i Anglią obalił nadzieje Hitlera na pobicie Polski samej. A o ile sojusz wojskowy zawiódł, o tyle polityczny wytrzymał próbę życia, gdyż Anglia i Francja wypowiedziały wojnę Trzeciej Rzeszy.

Wybuchła druga wojna światowa, w której Polska wzięła na siebie cały ciężar jej pierwszej kampanii. Związała niemal wszystkie siły lądowe, co najmniej połowę sił lotniczych i część floty wojennej III Rzeszy. Umożliwiła sojusznikom mobilizację, a zadawszy ciężkie krwawe straty Niemcom, sprawiła, że Hitler nie był w stanie wznowić ofensywy przeciw sojusznikom Polski jeszcze jesienią 1939 roku.

II. WARUNKI GOSPODARCZE.

Specjalna polityka zaborców, prowadzona w stosunku do ziem zabranych, nie sprzyjała gospodarczemu rozwojowi tych ziem, nie mówiąc już o faktach celowego obracania w pustynię całych obszarów kraju, jak to miało miejsce w Kongresówce. w związku z położeniem strategicznym Rosji, wobec Niemiec i Austrii przed rokiem 1914. Następnie sześcioletni okres wojen na ziemiach polskich, w którym całe połacie kraju zostały wyniszczone całkowicie — podcięły zupełnie podstawy rozwoju gospodarczego kraju. Stan jego można określić krótko jednym słowem: Nędza.

W kilka lat po wojnie przeprowadzona reforma finansowa dała Polsce za drogi pieniądz. Następne lata, po krótkim okresie prosperity — są świadkami ciężkiego kryzysu światowego, który nie ominął Polski. Na ziemie polskie powraca znów nędza, zwłaszcza rolnicy są nią dotknięci. Polska nie zdobyła, się na zasadniczą rewolucję gospodarczą. Jej budżet dwu i półmiliardowy jest budżetem wegetacyjnym. Stosunkowe bardzo duży w nim budżet wojskowy, bo sięgający miliarda złotych, nie jest w stanie rozwiązać problemu należytego wyposażenia sił zbrojnych, nawet, gdyby był bardziej racjonalnie i planowo używany. Tymczasem koszty materiału i sprzętu wojennego są olbrzymie. Wydano nań u naszych sąsiadów sumy, idące w setki miliardów.

Przemysł wojenny

Przemysłu wojennego na odzyskanych ziemiach polskich nie było. Należało rozpocząć pracę od podstaw. Uzyska się właściwy pogląd na te sprawy, gdy przeprowadzi się porównanie stanu przemysłu wojennego w Polsce, ze stanem przemysłu wojennego w Niemczech i Rosji. Wojna światowa, która była tylko w początkowej fazie ruchowa, a później wyłącznie materiałowa, — doprowadziła w Niemczech do bardzo wielkiej rozbudowy przemysłu wojennego. Dodać należy natomiast, że tak rozbudowany niemiecki przemysł wojenny został nietknięty, ani przez działania wojenne, ani przez zarządzenia wojskowego komitetu międzysojuszniczego, urzędującego przez kilka lat po wojnie. Już to porównanie wymownie świadczy, że start polskiego przemysłu wojennego, zaczynającego z niczego, odbywał się w warunkach wybitnie niesprzyjających dla Polski. W Rosji, w kolejnych piątiletkaeh, cała ludność została zaprzężona do pracy nad rozbudową przemysłu wojennego, pozostawionego w miernym stanie przez carską Rosję. Bogactwo rodzimych surowców zapewniało samowystarczalność. Mimo posiadane pewne braki, należy sowiecki przemysł wojenny uznać za potężny.

U nas przez dłuższy czas nie znaleziono właściwych dróg dla sprostania, chociażby częściowego, gwałtownej rozbudowie przemysłów wojennych sąsiadów. Zajmowano się stopniowym przezbrajaniem wojska lądowego w jednolite karabiny, karabiny maszynowe i działa własnej produkcji. Przemysł amunicyjny był wątły; motoryzacyjny nie mógł ruszyć z miejsca, lotniczy zaś nie bardzo wychodził poza świetne początki. Dopiero, dosłownie, ostatnie lata przed wojną, przynoszą jaśniejszą myśl defensywnego, znaczniejszego zmodernizowania sprzętu uzbrojenia polskiej armii. Rok 1936 przynosi plan rozbudowy przemysłu. Powstaje C. O. P. Wszystko to stanowi pochodną „Ogólnego Planu Rozbudowy Armii", opracowanego przez Sztab Główny.

Przy Sztabie Głównym powstaje też Sekretariat Komitetu Obrony Rzeczypospolitej, zajmujący się tymi zagadnieniami zę szczebla państwowego. Bezpośrednim organem opiniodawczym w sprawach sprzętu uzbrojenia staje się tzw. K.S.U.S,

Po dwuletnim okresie, a więc w 1938 r. zaczynają napływać do jednostek pierwsze typy zmodernizowanej broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej. Dla przykładu podam, że sam rok 1938/39 pozwolił wypełnić sprzętem przeciwpancernym pułki piechoty, dał przeszło 40 bateryj przeciwlotniczych 40 m/m, które zapewniły wielkim jednostkom sprzęt przeciwlotniczy. Dalsza produkcja seryjna jest w toku. Nadto dobiega końca ustalanie prototypów nowych typów broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej.

Lotnictwo zaczyna dostawać samoloty bombowe z produkcji seryjnej. Nowe prototypy są gotowe lub na ukończeniu, niebawem również ma się rozpocząć ich produkcja seryjna.

Praca nad zmodernizowaniem sił zbrojnych zaczyna nabierać na sile.

Produkowana przez Polskę broń jest nieprzeciętnej jakości. Spóźnione w uzbrojeniach kraje starają się o zakup sprzętu w Polsce. Polska, której budżet nie pozwala na zakup dla siebie produkowanego sprzętu, zmuszona jest sprzedawać go, by za uzyskane waluty móc sprowadzać surowce, oraz utrzymać stan personelu w fabrykach ponad normy pokojowe.

W momencie, gdy modernizacja przemysłu wojennego zaczęła iść z pełnym powodzeniem — została nagle przerwana wybuchem wojny, który sprawił, ze rozbudowa przemysłu była już spóźniona.

III. WARUNKI STRATEGICZNE.

Teorie (doktryny) wojenne

W okresie przygotowali poprzedzających wojnę, oraz w czasie kampanii wrześniowej najsilniej się zaznaczył wpływ teorii Douheta i Fullera na tle t o t a l n e g o potraktowania wojny, propagowanego przede wszystkim przez Ludendorfa. Podkreślam zaznaczanie się wpływu tych teoryj, gdyż żadna z nich nie została przyjęta w całej pełni, natomiast zostały one w dużej części zrealizowane.

Należy też tutaj zaznaczyć, że już wcześniej teorie te rozpoczęto realizować we Włoszech i Sowietach.

Teoria wojenna włoskiego generała Giulio Douhet (zmarł w roku 1930) ma swoje dwie zasadnicze tezy:
— pierwsza z nich głosi, że siły zbrojne państwa musza stanowić jedną całość, pod jednym dowództwem. Całość ta jest harmonijnie zbudowana z trzech składników, odpowiadających trzem żywiołom, a więc:
lotnictwo — powietrzu,
wojsko — lądowi,
marynarka — morzu;
— druga mówi, że wyjątkowa wydajność bojowa lotnictwa, jako broni natarcia (bombowiec) — predestynuje je do roli przodującej, bowiem może ono sięgać w głąb kraju ponad frontem lądowym, godzić w żywotne centra przeciwnika, i spowodować rozstrzygnięcie wojny.

Teoria Fullera widzi znów wielką wydajność bojową broni pancernej i na tej zasadzie przypisuje jej zdolność do osiągnięcia decydujących rozstrzygnięć.

Totalny charakter wojny — mówi sam za siebie — wszyscy i wszystko w kraju ma być podporządkowane i wykorzystane dla celu wojny.

W przygotowanym na podstawie tych teorii „Blitzkriegu" należy jeszcze podkreślić inne jego cechy charakterystyczne by uzyskać pełniejszy obraz. Cechą najbardziej rzucającą się w oczy było wzorowe współdziałanie między poszczególnymi składnikami sił zbrojnych, a w szczególności między wielkimi jednostkami, pancernymi a lotnictwem bombardującym. Przy czym należy zaznaczyć, że w tych wypadkach zasięg bombardowań został bardzo spłycony i były zwalczane bardzo wydajnie pierwsze rzuty piechoty, niezależnie od zwalczania głębszych celów, względnie leżących na głębokich tyłach lub w głębi kraju.

Znalazło też zastosowanie użycie skoczków spadochronowych (np. na dowództwa).

Inne cechy zastosowania „Blitzkriegu" w okresie rozpoczęcia działań wojennych zostaną omówione przy opisie mobilizacji i koncentracji.

Polska doktryna wojenna

Po pierwszych kilku latach po wojnie 1918—21, które upływały pod znakiem nauczania instruktorów francuskich, propagujących zasady wojny pozycyjnej — dojrzała u nas konieczność prowadzenia wojny w sposób mchowy. Zdano sobie sprawę, ze wojna okopowa (materiałowa) będzie ponad siły polskie. Następnie okres tworzenia się nowych teoryj, a zwłaszcza o wojnie lotniczej i pancernej, nie znajdował należytego oddźwięku w Polsce. Nie było też wówczas mowy o modernizacji sił zbrojnych. Jak długi okres czasu brakło w Polsce podejścia do właściwego nastawienia wojska i państwa na odpowiednie przygotowanie do wojny świadczy fakt, że inspektora Obrany Powietrznej Państwa mianowano (po raz pierwszy) dopiero w roku 1936.

Wówczas orientując się, że budżet nasz nie pozwoli nam na formowanie wielkich jednostek pancernych i samodzielnych lotniczych — przyjęto koncepcję defensywnego zmodernizowania armii. Tezy te znalazły swój wyraz w planie rozbudowy Armii, opracowanym przez Sztab Główny.

Wojsko lądowe przeniknięte było zasadami wojny ruchowej. Toteż polskie wielkie jednostki piechoty i kawalerii doskonale były przygotowane do wojny ruchowej, prowadzonej podobnie jak to miało miejsce jesienią 1914 roku, lub jak ją prowadzili niektórzy dowódcy roku 1920.

Jako przeciwnika widziano przede wszystkim piechotę nieprzyjaciela. Dało to w kampanii dodatnie rezultaty w nielicznych bitwach, w których piechota polska występowała tylko wobec piechoty niemieckiej i wówczas Polacy brali zdecydowanie górę. Zupełnie odmienny obraz powstał w razie nagłego pojawienia się wielkich jednostek pancernych, względnie lekkich, z którymi niedozbrojona w sprzęt przeciwpancerny piechota nasza nieraz nie umiała walczyć skutecznie, a często nie mogła walczyć skutecznie. Walki te doprowadzały, zwłaszcza po bombardowaniach lotniczych, bądź do rozpraszania się wielkich jednostek, bądź do nadmiernego zużywania się ich w walce.

Z chwilą przyjęcia planu rozbudowy armii (1936 r.) robione są wielkie wysiłki, żeby w miarę posiadania środków sprostać gotującej się przeciw nam lawinie żelaza i stali. Szukano rozwiązania, które było by do przyjęcia dla nas., Wzięto za punkt wyjścia fakt posiadania znacznych obszarów bezdrożnych na naszych terenach, oraz licznych rzek i przystąpiono do budowy na nich całego systemu przeszkód i zapór, o który oparto fortyfikacje. Długi okres suszy, panujący przed kampanią i w czasie niej sprawił, że cały system obronny oparty o wodę stracił na zachodzie zupełnie swoją wartość.

Starano się doprowadzić nasze lotnictwo do stanu, który mógłby zapewnić bezpośrednią pomoc dla wojska lądowego. Lotnictwo to było przeznaczone do ścisłej z nim współpracy. Natomiast gros ciężaru wojny powietrznej miało przyjąć na siebie lotnictwo sojusznicze: Wielkiej Brytanii i Francji. Ustalono, że wystąpienie tego lotnictwa w razie zaskoczenia Polski nastąpi „immediatement". Lotnictwo sojusznicze nie wystąpiło ani natychmiast, ani później w toku kampanii.

Dysproporcja uzbrojenia

Dysproporcja uzbrojenia była — poza warunkami politycznymi i ogólnostrategicznymi — najistotniejszą przyczyną przegranej tak szybko kampanii. Ona to postawiła nieraz pod znakiem zapytania możliwości taktyczne oddziałów, czyli po prostu czyniła nieraz niemożliwą walkę.

Plan rozbudowy armii przewidywał:

— w pododdziałach po kilka kb. ppanc.;
— po 9 działek ppanc. na pułk piechoty — w oddziale ppanc. pułku;
— po 12 działek ppanc. na dywizję piechoty — w zmot. komp. ppanc. dyw.;
— na szczeblu armii brygada pancerno-motorowa, jako bron ppanc. dcy armii (tzw. O. M.).

Nadto w dalszej kolejności miały wejść do dywizji piechoty zmotoryzowane kompanie działek 20 m/m szybkostrzelnych do użycia jako sprzęt ppanc i plotn.

Z tego, w dniu l września 1939 roku pododdziały posiadały nieliczne kb. ppanc. oraz pułki piechoty etatowe 9 działek ppanc. na pułk, natomiast dywizje nie posiadały jeszcze w ogóle zmotoryzowanych kompanii ppanc., a armie dopiero zaczęły otrzymywać brygady ppanc. Na wojnie jedynie armia ;,Kraków" gen. Szyllinga posiadała brygadę pancemo-motorową płk. dypl. Mączka (10 bk.).

Przewidziane baterie dział lotniczych 40 m/m weszły w skład w. j. piechoty i kawalerii.

Celem zdania sobie sprawy, jaki wpływ miała dysproporcja uzbrojenia na przebieg działań, przejdźmy następujący przykład:

Naprzeciw siebie działają dwie armie. Po jednej strome stoi w postawie obronnej polska armia w składzie dwu grup operacyjnych, dwudywizyjnych, wszystkie dywizje w pierwszej linii, oraz jednej dywizji piechoty (w odwodzie), która właśnie przybywa transportami kolejowymi i zdążyła wyładować kilka batalionów piechoty i część artylerii. Przed frontem armii osłonę spełnia szeroko rozrzucona brygada kawalerii i parę batalionów O.N. Poza tym armia dysponuje oprócz innych jednostek poza-dywizyjnych jedną eskadrą rozpoznawczą i jedną myśliwską.

Naprzeciw podchodzi armia niemiecka, która zdążyła już trzema korpusami piechoty, idącymi czołowo, zepchnąć osłonę i wchodzi w kontakt z polskimi dywizjami piechoty pierwszej linii. Od skrzydła wykonuje ona manewr jedną dywizją pancerną, za którą w ślad posuwa się dywizja zmotoryzowana. Dywizja pancerna, po odrzuceniu elementów kawaleryjskich, wysuniętych przed skrzydło armii polskiej, omija to skrzydło i z cała szybkością idzie na tyły armii polskiej. Manewrowi temu dowódca polskiej armii przeciwstawia pospiesznie zebrane jednostki z dywizji odwodowej. Walka jest krótka. Lotnictwo niemieckie bombarduje polski odwód, luźno rzucony w teren, a czołgi dokonuje reszty. Droga na tyły armii stoi otworem. Niemiecka dyw., panc. zajeżdża na służby armijne i dywizyjne, wśród których rozpierzchające się konne tabory, uciekając, sieją zamęt i panikę. Dowódcy dywizyj nie posiadają (podobnie jak d-ca armii i d-cy grup operacyjnych) żadnych elementów szybkich ppanc., którymi mogliby skutecznie przeciwstawić się manewrowi niemieckich jednostek szybkich. Toteż te wjeżdżają z kolei na artylerię, którą dezorganizują, a potem na piechotę, związaną już od czoła przez piechotę niemiecką. Powstaje chaos, z którego kilku dzielniejszych, wyższych dowódców polskich wyprowadza gros lub część swoich jednostek, a osiągnąwszy najbliższe lasy, czekają nocy. W nocy wykonują głęboki odskok w tył, przeważnie już bez łączności i zaopatrzenia. W dzień walczą. W nocy maszerują, nie śpiąc i nie jedząc. Po kilku dniach, jeśli nie udało im się dopaść jakiegoś ośrodka obrony (jak Warszawa, Módlin itp.„ gdzie mogły by dotrwać do końca kampanii — topnieją zupełnie, lub wcześniej osaczone idą w niewolę.

Przykładowi temu można przeciwstawić działania armii „Kraków" gen. Szyllinga — która jedynie miała armijną broń ppanc. Armia ta, dzięki świetnemu działaniu brygadiera Maczka nie została przeskrzydlona i opóźniała Niemców aż za San, gdzie wreszcie otoczona przez jednostki sowieckie, które wkroczyły od Wschodu, oraz przez jednostki niemieckie, które ją ścigały od Zachodu, została zniszczona.

Słabość sił lotniczych, będących w dyspozycji dców armii nie pozwoliła osłonić wojsk przed masowym działaniem bombowców niemieckich. Jedynie działanie eskadr rozpoznawczych przyczyniało się w pierwszych fazach działań, (gdy armie posiadały jeszcze lotnictwo) do ułatwienia trafniejszego wyboru kierunków odwrotu dla wielkich jednostek.

Mobilizacja i koncentracja

W ubiegłych wojnach ostatnich 170 lat czynności te były poza działaniami wojennymi, gdyż po oficjalnym wypowiedzeniu wojny obie strony przeprowadzały mobilizację i koncentrację niemal jednocześnie. Ewentualne kilkudniowe wcześniejsze osiągnięcie gotowości do działań jednej ze stron było parowane przez drugą stronę osłoną i przyjęciem początkowej postawy obronnej. Teraz „Blitzkrieg" swoimi działaniami objął również i te fazy. Agresor mógł przeprowadzić u siebie tzw. cichą mobilizację potrzebnych jednostek do działań zaczepnych, przy czym szereg z nich, (lotnicze i panc.) uważano za „im Frieden mobil". Mógł więc na upatrzonego przeciwnika spaść nagle, nie wypowiadając wojny i zaskoczyć go, zanim ten zdążył się zmobilizować i skoncentrować. Jedyną odpowiedzią na taki stan mogło być przeprowadzenie u siebie cichej mobilizacji i skoncentrowanie zmobilizowanych sił w przewidzianych planem rejonach. Ale wówczas agresor, stwierdziwszy to, mógł opóźnić termin rozpoczęcia działań, co oczywiście wobec olbrzymich kosztów pełnej mobilizacji, groziło dla zmobilizowanego obrońcy komplikacjami w życiu gospodarczym kraju, oraz mogło ściągnąć nań opinię, że pierwszy chce rozpocząć działania wojenne^

Plan mobilizacyjny

W chwili objęcia Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych w roku 1935 przez marszałka Śmigłego-Rydza istniał stary plan mobilizacyjny tzw. „S", który był już nieaktualny. Marszałek polecił nowo mianowanemu szefowi Sztabu Głównego gen. Wacławowi Stachiewiczowi opracowanie nowego planu MOB. Po wstępnych pracach, jak obliczenie rezerw itd., przystąpiono do opracowania planu, który wielkim wysiłkiem Sztabu Głównego, a w szczególności Oddziału I, został wykonany (Plan „W") i obowiązywał od roku 1938, po czym został uzupełniony (poprawiony) w roku 1939 (15 maj). Był on podstawą zarządzeń mobilizacyjnych, a w szczególności w pełni oparły się on częściowe mobilizacje, jakie miały miejsce ód marca 1939 r.

Plan przewidywał przeprowadzenie mobilizacji około 75% sił w sposób tzw. cichy („kartkowy"), gdyż każdego rezerwistę imiennie powoływano (kartką) do szeregów, bez konieczności plakatowania, które było dopiero konieczne przy mobilizacji reszty sił, powoływanych z mobilizacji powszechnej. Plan posiadał dużą elastyczność (kolory), co pozwalało mobilizować oddzielnie lub łącznie poszczególne bronie (np. lotnictwo, O. P. L. itd.), oraz jednostki (garnizony, wielkie jednostki i korpusy). Dzięki temu można było przeprowadzić mobilizację 3/4 sił w sposób cichy w mobilizacjach częściowych, przed ogłoszeniem MOB powszechnej w różnych terminach okresu zagrożenia.

Powiedzmy tu od razu, że przygotowanie planu w 100% kartkowego było by umożliwiło całkowitą, cichą mobilizację i zmniejszyło cały szereg trudności, jakie wynikły z niepełnego zmobilizowania sił i niedociągnięć w zakresie koncentracji. Trzeba jednak obiektywnie stwierdzić, że w stosunku do projektów, które w roku 1935 zastano w Sztabie Głównym, a które polegały na nieuwzględnienia w ogóle mobilizacji cichej — plan ten był bardzo daleko idącym ulepszeniem projektów.

Plany operacyjne

Po ustaleniu zrębów planu mobilizacyjnego, przystąpiono do pracy nad planami operacyjnymi, zaczynając w pierwszej kolejności pracę nad planem operacyjnym wschodnim, wraz z jego pochodnymi planami, jak transportowym, fortyfikacyjnym itd.

O takiej kolejności prac zdecydowała ocena zagrożenia w tym czasie istniejącego.

Na wschodzie:

Siły Sowieckie, Oddział n. Sztabu Głównego obliczał na:
86 wielkich jednostek piechoty, 2 moto-mech. korpusy, kilkanaście brygad pancernych, 35 dyw. kaw., a następnie siły lotnicze na kilkanaście brygad lotniczych różnego typu, itd. Około 2/3 tych sił było w zachodniej części Rosji europejskiej, których gros niemal skoncentrowano przed naszą granica wschodnią.

Siły niemieckie były wówczas dopiero w trakcie rozbudowy i nie przekraczały dwudziestu paru w.j. piech. oraz kilku w. j. panc., które dopiero były w trakcie formowania, podobnie jak w. j. lotnicze.

W tym stanie rzeczy, w kolejności pilności prac uznano za konieczne wszczęcie jak najszybszych przygotowań na wschodzie. Stąd plan wschodni uzyskał pierwszeństwo. Jednak już w tym roku, na polecenie generalnego inspektora szef Sztabu Głównego, jak również paru innych generałów (gen. Kutrzeba, Bortnowski) przepracowało elementy do planu zachodniego. Elaborat Sztabu Głównego został złożony w GISZU M VI. 1936.

Istotna praca nad planem zachodnim została przeprowadzona dopiero po zakończeniu najważniejszych prac, związanych z planem wschodnim z początkiem 1939 roku już przy pierwszych zagrożeniach politycznych ssę strony Niemiec,

Planu Wschód-Zachód nie było. Liczono się z przystąpieniem do tej pracy w dalszej przyszłości, gdy wzrost potencjału wojennego polskiego sprawiłby, że plan taki mógłby być strategicznie realny.

Plan operacyjny zachodni

Plan oparty był na następujących przesłankach:
I. Niemcy będą agresorem, od nich będzie zależał wybór czasu i warunkók natarcia.
II. Wojna będzie koalicyjna (Polska-Francja-Anglia);
Niemcy jednak uderzą z gros sił na nas, Z początku działań musimy się liczyć z duża przewagą ilościową i jeszcze większą techniczną.

Stąd: Początkowo na całym froncie defensywa, tak, żeby przetrzymać pierwsze uderzenie gros sił nieprzyjaciela i nie dać się rozbić, do czasu rozpoczęcia ogólnej ofensywy na Zachodzie. Potem, w miarę możności, przejście do działali zaczepnych,

Rozpoczęcie ogólnej ofensywy na froncie francuskim było ustalone na piętnasty dzień mobilizacji francuskiej. Przed tym terminem miały być prowadzone ze strony sojuszniczej działania wstępne na mniejszą skalę, mające na celu związanie sił niemieckich na froncie zachodnim. Jako zasadnicze miało być, z chwilą rozpoczęcia działań niemieckich, (gros sił przeciw nam) natychmiastowe rozpoczęcie działań lotniczych ze strony Francji.

Możliwe, przewidywane, zasadnicze kierunki działań npla:
Do czasu zajęcia przez Niemców Czechosłowacji widziano główny kierunek z Pomorza na Kutno-Warszawę, podczas gdy działanie ze Śląska miało by charakter raczej wiążący. Od chwili opanowania Czechosłowacji prawdopodobieństwo działania gros sił ze Śląska ogromnie wzrosło; kierunek z Pomorza jednak zawsze zostawał aktualny.

Z Prus Wschodnich mogły być wzięte przez npla płytsze lub głębsze kierunki w stosunku do całego ugrupowania, (mniej prawdopodobne płytkie na Toruń lub na Płock i bardziej prawdopodobne głębsze na Warszawę, oraz przez Narew na Siedlce, zależnie od sił, jakimi mógł dysponować nieprzyjaciel w Prusach Wschodnich, oraz zależnie od działania na zachodnim brzegu Wisły).

Kierunek z Górnego Śląska na Kraków i na wschód był w stosunku do kierunku na Łódź i Warszawę ekscentryczny i dość izolowany. Wyprowadzał na tereny przemysłowe.

Uwagi:
Pierwsza faza. Rozciągłość frontu nie pozwala na zorganizowanie ciągłej obrony stałej na całym froncie. Możliwe jedynie działania ruchowe, polegające na przeciwstawieniu się nieprzyjacielowi na określonych kierunkach obroną stałą lub opóźnianiem i działaniem odwodem w najbardziej zagrożonym kierunku.

Trzy kierunki: 
Z Prus Wschodnich na Warszawę, 
z Pomorza na Kutno, 
ze średniego Śląska na Warszawę,
na których się można było spodziewać działania gros sił npla., zbiegały się w rejonie: Kutno—Warszawa—Piotrków.

Początkowo ogólna koncepcja polegała na umieszczeniu na tych kierunkach armii pierwszego rzutu z zadaniem defensywnym (obrona stała lub opóźnienie, zależnie od terenu), a gros odwodów w rejonie: Warszawa—Kutno—Tomaszów Mazowiecki.

W miarę wzrostu zagrożenia gros sił npla od południa (Śląsk średni) i gdy stamtąd można się było spodziewać głównego uderzenia — armia odwodowa w planie została przesunięta bardziej na południe w ogólny rejon: Tomaszów Mazowiecki—Radom—Kielce, łącząc strategicznie armię łódzką z krakowską.

Poza tym grupy dywizyj odwodowych:

Włocławek—Płock—Kutno, 
Róźan—Ostrów Mazowiecki—Pułtusk, 
Rzeszów.

Na kierunku Śląsk—Kraków: armia krakowska, jak na nasze warunki silnie dotowana i oparta o fortyfikacje stałe.

Skrzydło całości na południu w Karpatach od Nowego Sącza na wschód dozorowane, (odwód w Rzeszowie — patrz wyżej; grupy dywizyj odwodowych).

Skrzydło północne oparte na Narwi, wzmocnione fortyfikacjami stałymi w rejonach: Nowogród, Łomża, Wizna, Osowieć, Puszcza Augustowska.

 

wersję sieciową opracował
Roman Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia
kwiecień 2005

Strona domowa

adres: IHUG

  Site Meter