|
Wiersze z tomu "Dotykanie Ziemi"
(wyd.Wici, Chicago 2000)
Z cyklu: "Wiersze, które można śpiewać"
PIOSENKA O WOLNOŚCI
Wolności,
tak chciałbym ciebie zatrzymać !
Wolności,
och, nie wymykaj się z rąk !
Wolności,
gdzie kończysz się, gdzie zaczynasz ?
Wolności,
przerwij zaklęty ten krąg !
Nie potrafię dostrzegać cię co dnia,
a od święta – przyznaj – jesteś trochę nudna.
Może jesteś zanadto swobodna ?
Może jesteś trochę obłudna ?
Wolności,
tak chciałbym ciebie zatrzymać...
Czy ty jesteś do wszystkiego zdolna ?
Czy też – wybacz !- często się obrażasz ?
Może jesteś nazbyt powolna
i nie umiesz oprzeć się strażom ?
Wolności,
tak chciałbym ciebie zatrzymać...
Nie chcę o nic cię złego oskarżać,
wręcz przeciwnie – chcę cię widzieć w glorii.
Lecz niejedna kawalerska szarża
na bruk spadła z konia Historii.
Wolności,
tak chciałbym ciebie zatrzymać...
*******************************
TEMAT Z YORICKIEM
A może lepiej wypadłby w tej kwestii
Aktor, co z cicha o tej roli marzył
Gdyby założył na czaszkę Yoricka
Błazeńską czapkę z dzwonkami przy twarzy.
Twarzy, co szczęką białą, poszczerbioną
Bezgłośnym śmiechem wykpiwa publikę.
Autor z pewnością by się nie obraził
Udając chytrze, że sam jest Yorickiem.
Jakby zabrzmiały „Słowa-słowa-słowa" ,
Gdyby je w ustach bohatera zmienić,
Pomieszać akty, sceny, monologi
Bez odpowiedzi „Reszta jest milczeniem" ?
Oto pytanie. Koniec przedstawienia.
Znika Elsynor, kurtyna opada.
Oklaski, światła – zaczyna się „bycie".
I tylko Yorick coś do siebie gada.
HISTORIA PAMIĘCIĄ NARODU
Michałowi Pułaskiemu
To nie jest moja Historia
ta guma do żucia
naciągana stosownie do okoliczności
mająca zlepiać klejnoty
z kolorowymi szkiełkami
srebro z ołowiem
krew z gnojówką
To nie jest moja Historia
ta guma do żucia
nadymana jak balonik
i klejąca się do ust
gdy wymawiają wielkie wyświechtane słowa
To nie jest moja Historia
ta guma do żucia
którą w każdej chwili
można wypluć do rynsztoka
To nie jest moja Historia
P O Ż E G N A N I E `89
(według „Poloneza" Kleofasa Ogińskiego)
A więc odchodzisz od nas Polsko
W sukni o zblakłej czerwieni,
W wieńcu, który pachnie jakże swojsko
Niby zwiędłe liście dawno spóźnionej jesieni.
I za historii swej zakrętem
Znikniesz wkrótce wraz z bagażem
Tej nadziei naszej niepojętej
I tych wszystkich niespełnionych nigdy naszych marzeń.
.....................................................................................
Ile po tobie pozostanie
W niepamięci naszej zimnej ?
Może tylko to jedno przesłanie,
Że ojcowie cię pragnęli kiedyś, ale jakże innej.
Ile ci miejsca w podręcznikach
Pozostawić dla twych wnuków,
By ktoś nie rzekł, żeś bez śladu znikła,
Skoroś tak odeszła w pustej ciszy, a nie w armat huku ?
.......................................................................................
tyleśmy razem lat przeżyli,
srogich zim i letnich burzy.
Chciałaś zawsze, byśmy uwierzyli,
Że my tylko tobie lecz ty nam nie musisz wcale służyć.
Nie wracaj do nas, ty lipcowa
Córko wojennej pożogi,
Daruj sobie pożegnania słowa
Chociaż już na zawsze się rozchodzą dzisiaj nasze drogi.
....................................................................................
Czy nam zbyt mało nie zabierasz,
A zostawiasz nazbyt wiele ?
Czy znów drzwi zamykasz czy otwierasz ?
Co odnajdą kiedyś wnuki w nikłych śladach po twym dziele ?
Nie odpowiadaj – sami wiemy
Jaką dać odpowiedź wnukom;
My cię teraz nową zbudujemy,
A ty pozostaniesz im przestrogą tak, jak nam nauką.
|