Przyroda Nowej Zelandii

 

2. Specyfika przyrodnicza Nowej Zelandii
w porównaniu do Polski.

     Jak już poprzednio wspomniałem, współczesny obraz przyrodniczy Nowej Zelandii jak i Polski ukształtowany został w okresie polodowcowym. Zarówno w Polsce jak i Nowej Zelandii nie było jednej epoki lodowcowje, ale wiele okresów o znacznym zlodowaceniu przedzielonych wiele tysięcy lat trwającymi okresami międzylodowcowymi, czasem wręcz o tropikalnym klimacie. Łącznie epoka lodowcowa trwała ponad 150.000 lat. Ostatnie zlodowacenie zaczęło ustępować około 15.000 lat temu a klimat mniej więcej podobny do współczesnego zapanował przed około 10.000 laty.

     W Europie zasięg lodowca był zmienny, a różne jego fale sięgały do miejsc, gdzie obecnie leży Kraków, Lwów, Kijów, a na zachodzie Drezno i Amsterdam.
W Nowej Zelandii też były fale bardzo surowego klimatu przedzielane okresami międzylodowcowymi o prawie tropikalnym charakterze. Na ogół jednak klimat nie był tu tak surowy jak w Europie, a to ze względu na łagodzący wpływ otaczających mórz.

     W przypadku Polski, wraz z cofaniem się zwałów lodowych na północ, flora i fauna terenów ościennych postępowała krok za krokiem za ustępującym lodowcem i poszczególne środowiska zasiedlane były organizmami najlepiej znoszącymi surowy klimat panujący na skraju lodowców.

     W Nowej Zelandii sytuacja była nieco inna. W miarę ocieplania się, w miarę ustępowania lodowca, nowo powstające nisze ekologiczne opanowywane były przez przedstawicieli gatunków, które przetrwały lodowcowy stres. Czasem były to gatunki specjalnie odporne na niszczące warunki klimatyczne, ale czasem też zupełnie pzypadkowo oszczędzone rośliny i zwierzęta w 'kieszeniach' klimatycznych związanych na przykład z działalnością wulkaniczną czy z ocieplającą rolą olbrzymich oceanicznych zbiorników wodnych. Pewną rolę odegrały też przypadkowo przeniesione zwierzęta i nasiona roślin przez huragany i prądy morskie. Podkreślić tu trzeba, że nie tak jak w Polsce, ten napływ nowych gatunków był zupełnie przypadkowy.

     Zasadnicza różnica polegała jednak na tym, że w miarę ustępującego lodowca mniej lub bardziej zorganizowane grupy ludzi obejmowaly te tereny najpierw jako łowiska, a z czasem jako miejsce osadnictwa i prymitywnej uprawy roli. Nowa Zelandia była wolna od człowieka przez co najmniej 10.000 lat od ustąpienia lodowca.

     Warto też zwrócić uwagę na zmienność poziomu wód morskich. O ile na polskich terenach polodowcowych wahania surowości klimatu powodowały zmianę sieci rzecznej i zlewisk, w Nowej Zelandii wahania te pociągały za sobą znaczne fluktuacje poziomu Pacyfiku. W zależności od ilości wody zakumulowanej w lodowcach, ginęły lub powstawały nowe wyspy i zatoki, zmieniała się także powierzchni wysp stanowiących obecnie Nową Zelandię. W najzimniejszej fazie lodowcowej poziom wód oceanicznych był niższy od obecnego o ponad 160 metrów. W tym to czasie została skolonizowana Australia dzięki połaczeniu się wysp obecnej Indonezji i Nowej Gwinei. W Europie Anglia połączona była z Niemcami, a morza śródlądowe były jeziorami.
    U nas nie było wtedy zatoki Manukau czy Hauraki, a wszystkie trzy wyspy nowozelandzkie stanowiły jeden ląd.

     Przyjrzyjmy się teraz szacie roślinnej Nowej Zelandii kiedy to lodowiec zaczął ustępować, a więc około 15-12.000 lat temu (mapka 2,1). Wtedy to Wyspa Południowa była jeszcze w dużej mierze pokryta jęzorami lodowców spływających ze szczytów Alp Południowych, a ląd opanowany był przez trawy i drobne krzewy. W tym czasie Wyspa Północna zdominowana była przez lasy złożone głównie z czarnej sosny - matai. Zauważmy, że polska nazwa jest tu myląca. Matai (black pine) jest tylko dosyć dalekim krewnym naszych sosen i należy do grupy zastrzalinowatych (Podocarpaceae), podczas gdy sosna należy do sosnowatych (Abietaceae).

     Przeminęło kilka tysięcy lat i obraz florystyczny się zmienił. Na Wyspie Południowej duże połacie zajęte zostały przez rimu, matai i kahikatea (także z rodziny zastrzalinowatych). Wyspa Północna, oprócz rimu i matai, zasiedlona została wyspowo przez kauri. Pojawia się też nowozelandzki buk (beech), przedstawiciel okrytozalążkowych. Ale znów trzeba zaznaczyć, że nie jest to nasz buk, ale roślina zupełnie innego gatunku (Notofagus).

     Około dwa tysiące lat temu na Wyspie Południowej dominuje rimu i matai, na Północnej dochodzi jeszcze kahikatea, a w naszych stronach, w Northland i Auckland, króluje kauri. Temu wspaniałemu drzewu poświęcony będzie osobny felieton o nowozelandzkim bursztynie. W miarę ocieplania się i stabilizowania klimatu, odżyły niektóre pozostałości z poprzednich epok geologicznych i zasiedliły się ciepłolubne paprocie, palmy i kordylina australijska (znana jako Cabbage tree a należąca do agawowatych).

     Przypatrzmy się teraz polodowcowym zwierzakom Nowej Zelandii.
Jak już wspomniałem w poprzedniej pogadance, nie było tu żadnych łożyskowców, nawet tych najprostszych, jak torbacze czy stekowce, nie mówiąc już o ssakach.
Ich ekologiczne miejsce zajęły ptaki i po części owady. Był to zresztą złoty okres dla ptaków nowozelandzkich. Były one wtedy królami stworzenia na tych wyspach i dopiero psy i szczury przeniesione przez ludzi skończyły ich panowanie, i to bardzo dramatycznie.

     Najbardziej charakterystycznym i budzącym zdumienie ptakiem był moa, olbrzymie ptaszysko dochodzące do 3.5 metra wysokości, o skrzydlach karzełkowatych, a więc pozbawione zdolności latania. Różne gatunki moa karmiły się listowiem i gałęźmi drzew, jak żyrafy w innych regionach świata. Nie można zapomnieć o kiwi - też bezlotnym stworzeniu, które stało się symbolem Nowej Zelandii, i co tam wiele mówić, nadało w pewnym sensie ton temu krajowi.

     Największym ptakiem i drapieżnikiem był orzeł olbrzymi - Harpagornis o rozpiętości skrzydeł dochodzącej do 3,5 metra. Dawał sobie radę z kiwi, a nawet z mniejszymi gatunkami moa. Wyginął, niestety, w wyniku zachwiania równowagi ekologicznej, głównie na skutek wyniszczenia populacji moa. Szczególna funkcja ekologiczna przypadła niezwyklemu owadowi - wecie. Owad ten opanował niszę ekologiczną, która w regionach zasiedlonych przez ssaki przypadła drobym ssakom zamieszkującym poszycie leśne i gnieżdżącym się pod ziemia.
     Z tych to względów nazywa się czasem moa, kiwi i wetę 'honorowymi' ssakami, choć z biologicznego punktu widzenia z ssakami nie mają one nic wspólnego.     
      Z ciekawszych zwierząt, pozostałości dawnych epok geologicznych, wymienić trzeba tuatarę, dziwne zwierzę z trojgiem oczu, gekony, i żaby endemiczne.

     W tym czasie, gdy Nowa Zelandia porośnięta była wysokimi lasami o egzotycznym składzie gatunkowym a królami stworzenia były ptaki, tereny obecnej Polski przechodzily fazę stepową, a potem pokryte zostały lasami szpilkowymi, stopniowo dzieląc teren z lasami liściastymi z przewagą buka, dębu, olchy. A w haszczach hasały żubry, łosie, jelenie, dziki i różny ssaczy drobiazg.

     Po przybyciu na nasze wyspy człowieka, zaznaczmy, Nowa Zelandia jest ostatnim większym krajem, do którego dotarł człowiek już po opanowaniu prawie wszystkiego, co warto było opanowac, stosunki biologiczne zmieniały się radykalnie w bardzo szybkim tempie.
Pomówimy o tym następnym razem.

Tak jak poprzednio, felieton ten zamieszczony jest w sieci internetu wraz z kilkoma ilustracjami.

Roman Antoszewski
Titirangi, Nowa Zelandia
lipiec 2000

Adres strony internetowej: http://homepages.ihug.co.nz/~antora/

 

witrynę prowadzi R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia
adres sieciowy: IHUG