Roman
Antoszewski Jeden dzień w życiu Internauty. Rankiem tego weekendu wschód słońca był naprawdę wspaniały. Jaskrawy strumien swiatła przefiltrowany przez listowie rosnącej pod oknem czereśni padał prosto na ekran mojego PeCeta. Zasłonilem starannie okno kartonem po
printerze i zabootowałem swoje ukochane PC. Natychmiast
wlogowałem się na ulubioną page mojego niusgrupowicza
od drugów, girlasek i gambli. Kliknąłem na link i oto
girlaska wygina się w animowanym gifie. Zasejwowałem
gifa w fajli na specjalnym direktory i zazipowalem. Jutro
przeforwarduje go pallowi i zuploaduje go na swoją page
żeby inni mogli sobie downloadować jak im na
komputerowy seks przyjdzie ochota. Wystarczy tylko
rozzipować i już ma się na dyspleju girlaskę jak
żywą, albo gif, albo tif, a zwykle sif. Potem przelogowalem sie na inną page gdzie
było pełno logów z linkami do niusów. Przypomniałem
sobie, że mialem do niusów wpuścić instrukcje jak
instalowac homepage. Poszukałem w browserze posting, ale
pełno było w nim błędów. Musiałem procesować
wszystko spellcheckerem, ale fonty nie były te. Trzeba
było jeszcze wywołać makro żeby to jakoś
sformatowac. Odsunąłem karton zasłaniający okno. I tak znów spędziłem jeden fascynujący dzień w moim życiu z najlepszym przyjacielem - moim PeCetem. A teraz paciorek, siusiu i spać... Przed snem długo rozmyślałem o tym Małym Miękkim. Jak puste i bez treści musiało być życie przed jego epoką. Ten MicroSoft to chyba największy człowiek naszych czasów, a pewnie też i wszechczasów. Na pewno ogłoszony zostanie świętym. Należy mu się choćby za to, że wytyczył ludzkości zupełnie nowe horyzonty i nadał jakiś sens życiu przeciętnego obywatela tego świata.
|