Roman Antoszewski
1998, m.in. lista 'dziennikarz'

Rozwazania o internetowej osobowosci.

Listy dyskusyjne, ktorych w skali swiatowej sa juz tysiace, to zupelnie nowa forma kontaktow miedzyludzkich stworzona dzieki technicznym mozliwosciom, jakie stwarza internet.

Nie znam analogicznych instytucji spolecznych z ery 'przeinternetowej'. Slyszalem, ze zaraz po wynalezieniu kserografii byly proby zakladaniu korespondencyjnych klubow dyskusyjnych na zasadzie 'kazdy do kazdego', ale rzecz sie nie udala i umarla smiercia naturalna.

Juz kilkumiesieczna obserwacja 'listowego zycia', nawet bez specjalnego aparatu analitycznego, bez statystyki, semantyki, dialektyki, itp, pozwala wyrobic sobie zdanie o jej uczestnikach.

Po kilku miesiacach, mimo calej plynnosci tego internetowego swiatka, co bardziej wytrwali dyskutanci i korespondenci znaja sie 'jak lyse' konie.

Moim zdaniem dyskutantow podzielic mozna na kilka grup. Jak ktos w jakiejs grupe sie uplasuje, w zasadzie przez dluzszy czas, albo i wcale jej nie zmienia. Stwarza sie wtedy cos w rodzaju kapeli, w ktorej kazdy gra na swoim instrumencie i zajmuje okreslone miejsce na scenie.

Tak wiec mamy 'zawodowych gadulow' co to na kazdy temat pisac beda duzo, czasem kilkanascie kilobajtow.

Ci stanowia trzon dyskusji, nawet jesli z niezykla latwosci przychodzi im odchodzenie od tematu.

Druga grupa, to osoby piszace krotko, na kazdy poruszany temat, zabierajacy glos jak w przyslowiowej magli, czsem monosylabowo, czsem jednym zdaniem. Ci sa spejclistami od pyskowek - osobnej formy literackiej, specyficznej chyba tylko dla internetu.

Nastepna grupa to 'starzy i madrzy' - zabieraja glos umiarkowanie czesto, autorytatywnie, czasem z patosem. Niechetnie daja sie wciagac w pyskowki, przyparci do muru lub sprowokowani gotowi pisac cale rozprawy dla popracia swojej tezy.

Jakby na drugim biegunie mieszcza sie weoslki - wyglupasy. Z kazdego tematu potrafia zrobic przedmiot obsmiania lub splugawienia.

Wreszcie wymienic trzeba niezmordowanych maniakow, dla ktorych kazdy poruszany temat, w mniej lub bardziej karkolomny sposob konczy na ich obsesji.

W ten sposob obserwacja listy pozwala w stosunkowo krotkim czasie poznac jej uczestnikow.

Wlasnie. Co to znaczy znac uczestnika listy dyskusyjnej.

Kontakty internetowe maja te dziwna wlasciwosc, ze poznajemy czlowieka prawie wylacznie na podstawie slowa pisanego, i to najczesciej pisanego w pospiechu, jakby na kolanie. Jakze wiele w tych wypowiedziach przeliterowan, bledow, gramatycznych i stylistycznych niesprawnosci. Wypowiedzi na listach to prawie zawsze nie wypracowanych, wielokrotnie przepisywanych starannie jak to bywa z listami do redakcji dziennikow czy rdadia. Sa t raczej wypowiedzi jakby na kolanie, czesto nieprzemyslane, niedopracowane, stad tak latwo wmieszac to bluzgi. Tak rodza sie internetowe nienawisci, ktore moga przenosic sie na inne listy z tymi samymi partnerami, lub moga przemijac, jak snieg na wiosne..

W sieci internetowej, we wrzawie listowych dyskusji i pyskowek jestesmy tylko adresem, w najlepszym razie nazwiskiem, a bardzo czesto po prostu pseudonimem i nuczym wiecej.

Przegladajc dziesiatki tekstow na roznych listach dyskusyjnych mozna pokusic sie na pewne uogolnienia.

Dyskutanci najczesciej podpisuja sie. Z jakichs wzgledow, rzadko rpbia to pelnym imieniem i nazwiskiem. Do zupelnej rzadkosci nalezy adres w stopce, tel czy inne dane identyfikacyjne.

Bardzo czesto jedynyna wizytowka jest po prostu internetowy adres rozdzielony niezbednym znaczkiem bez ludzkiej nazwy: @.

Coraz czesciej wystarcza to za cale przedstawienie sie na liscie, tak jak swego czasu prawdziwi mezczyzni identyfikowali sie na scianach ubikacji przyautostradowych po prostu numerami rejestracyjnymi swoich samochodow.

Czy to jest anonimowosc. Wydaje sie, ze mamy tutaj do czynienie z nowa forma identyfikowania sie. W dawnych czasach ludzie byli po prosu Janami, Jadzkami, czy Grzesiami. Potem sali sie Janami Spo Lasu, Jadzkami Frankowymi, Grezsiami Zza Miedzy.

Z tego, w szale porzadkowania Europy narodzili Janowie Podlascy, Jadwigi Franiszewskie, Grzegorze Miedzeszynscy itp.

Teraz wydaje sie zblizamy sie do innej rewolucji identyfikacyjnej - bedziemy antora@ihug.co.nz, franmu@uj.ple.com itp itd.

Jest to pewnego rodzaju bezimiennosc, ale nie jest to anonimowosc w zwyklym, dotychczasowym tego slowa znaczeniu.

Najczesciej na podstawie takiego znaku identyfikacyjnego nie potrafimy o autorze powiedziec doslownie nic. Nawet nie wiadomo z jakiego kraju pisze, jakim wlada jezykiem, jakiej plci czy ile sobie liczy latek. Jednym slowem wszystko co o nim wiemy, wiemy tylko z jego wypowiedzi, i to czesto pisanych w pospiechu, w odruchu, jakby na kolanie.

To nie jest anonimowosc, to jest cos nowego, jakas inanimowosc, imejlowosc, imejlowatosc, czy co by tam jeszcze.

Podpisujac sie takim znakiem identyfikacyjnym w zasadzie sie ukrywamy, po prostu robimy wszystko, by identyfikowano nas z naszymi wypowiedziami.

Jako przyrodnikowi przypomina mi to raczej mimikre czy kamuflaz. Wiele zwierzat i roslin 'nie chce' by ich wpolmieszkancy biosfery brali ich za to, czy sa, zeby brali ich za pajaki, muchy czy kwiaty. Wola sie przebrac, Pajak udaje ptasie wydaliny na lisciu, mucha udaje ose i kwiat udaje seksualnego partnera dla zapylajacych owadow..

Sa tym, czym inni ich widza ich zmyslami, ich sposobem recepcji swiata.

W ten sposob Franek, kelner czy taksowkarz staje sie fra.pro@co.com i roprawaia o sztuce, bo on tak naprawde, to jest koneserem sztuki, a kelnerstwo 'robi' dla zycia.

W ten sposob, przy pomocy takiej mimikry zyjemy w nowym wspanialym swiecie, gdzie garbaty nie musi byc garbatym, a kelner moze byc muzykiem. I tu wychodzi rzecz - ta mala mistyfikacja, ta mimikra pozwala poakzac prawdziwe ja. Stad nie jest to chec ukrywania prawdy o sobie, jest to chec ukrywania rzecywistosci na rzecz naszej prawdziwej prawdy. Probelm polega na tym, ze to my pokazujemy sie tak, jakbysmy chcieli, zeby nas widziano..

Zdarza sie jednak, ze osoby tworcze, lub z duza wyobraznia, czy wreszcie po prostu osoby o sklonnosciach paranoicznych nie moga pomiescic w sposob koherentny pod jednym znakiem identyfikacyjnym. I tu internet daje nam zupelnie nowy wymiar istnienia. Mozemy zrobic to, czego nie mozna zrobic w knajpie czy w pracy. Mozemy bez klopotu byc Jekyllem i Hydem, Balladyna i Julietta. Wystarczy sobie wyrobic dwa adresy e-mailowe w roznych firmach i wszystko jest OK.

Znam szereg zupelnie udanych przypadkow tego rodzaju powielania osobowosci.

Mozna oczekiwac, ze rozdwojenie czy roztrojenie jazni uznane zostanie legalnie, z koniecznosci, bo bedzie rzeca niemozliwa polaczyc to, co zostalo rozlaczone..

Istnieje na listach dyskusyjnych tez ta prawdziwa anonimowosc - chec zastawienia sie innym nazwiskiem, czasem nawet nie wymyslonym ale po prostu cudzym, w zlej intencji, dla przylania komus czy zrobienia swinstwa.

I tu internet oferuje nieograniczone mozliwosci. Mozna pojawic sie na liscie pod nowym 'znakiem', zarejestrowac sie, obrzucic blotem adwersarza i zniknac, przynajmniej zniknac w tym wcieleniu, pozostajac spokojnie, bez podejrzen pod swoim wlasciwym, mimikrowym haslem.

To tez nowy wymiar anonimowosci. Przypominajacy raczej graffiti niz staroswiecie anonimy listowe. Anonim listowy skirowany byl najczesciej do jednej czy do kilku osob, zawieral te sama tresc co anonim listowy. Ale anonimowa dzialalnosc na liscie dyskusyjnej, bez klopotu i za darmo dociera do setek czy tysiecy adresatow. Aby to samo zrobic z anonimem pocztowym, trzeba olbrzymiego wysilku i nakladow - sprobujmy z Nowej Zelandii wyslac 1000 listow naonimowych do adresatow na calym swieice. To juz porzadna pensja i wielodniowa praca. Na internecie to kilka sekund i koszta praktycznie zerowe.

W tym kontekscie internet swtarza mozliwosci przestepczego ujawniania naszej osobowosci.

Uwaza sie, ze czlowiek posiada osobowosc. Nie jest to jego wylaczna cecha - okazuje sie, ze zwierzeta wyzsze tez ja posiadaja. Zwierzeta wyzsze (naczelne), ktore posiadaja pewne cechy osobowosci nie korzystaja jednak, jak dotad, z internetu. Z internetu korzystaja tylko ludzie, i byc moze kosmici, ktorzy podstepnie wsligneli sie na listy.

Zastanowmy sie nad osobowoscia uzytkownikow internetu.

Osobowosc, najogolniej, to zespol cech psychicznych wlasciwych danemu czlowiekowi. Tez okreslana bywa jako posiadanie cech osoby, czyli posiadanie cech jednostkowych, unikalnych, odrozniajaca jedna osobe od drugiej.

Internetowa spolecznosc odznacza sie pewnymi cechami odrozniajacymi ja od innych spolecznosci.